2007-08-08Podręcznik paszportem do wiedzy
Po chudych latach mamy lata tłuste. Płace rosną, bezrobocie maleje, a firmy muszą konkurować o wykształconych kandydatów do pracy. Uwierzyliśmy w wartość wiedzy. Zresztą trudno nie uwierzyć, skoro miliardy euro w formie dofinansowania szkoleń trafiają również do Polski. Polacy coraz częściej oszczędzają i inwestują. Np. liczba indywidualnych kont emerytalnych w ubiegłym [2006] roku podwoiła się. Najlepszą inwestycją jest jednak sama wiedza – paszport do świata, do wysoko wynagradzanej pracy, do sukcesu.
Nie wszystkich stać na indywidualną emeryturę, jednak jeżeli chodzi o wiedzę, mamy dziś wiele narzędzi wspierających uboższe rodziny, by mogły na równi uczestniczyć w podziale dóbr, a więc w inwestowaniu w edukację dzieci. Według programu „Tani podręcznik”, 1,6 mln dzieci z najuboższych rodzin ma otrzymać pomoce naukowe zakupione ze środków Unii Europejskiej. Choć wspomniany program przyjęty przez polski parlament głosi dostępność podręczników, same w sobie nie są dziś one jednak tanie – nie kupimy ich na straganach z tandetą. Nie produkują ich niewolnicy zatrudnieni w azjatyckich fabrykach, ale tworzą najlepszej klasy specjaliści w Polsce – kraju europejskim.
Przy obecnym postępie w dziedzinie poligrafii, kiedy każdy na dobrą sprawę może sobie wydrukować własną książkę, niektórzy dziwią się, że za jeden podręcznik płacimy po 10 czy 18 złotych. Cena ta jest pochodną pracy włożonej w przygotowanie wartościowej merytorycznie i uwzględniającej nowoczesne metody nauczania książki. Dziś, większość wydawnictw działających na rynku podręczników, musi współpracować przy ich tworzeniu z jednej strony z naukowcami, z drugiej zaś – z nauczycielami uczącymi w szkołach. Treści zawarte w książkach dla naszych dzieci oraz sposób ich prezentacji poddawane są wszechstronnej ocenie przyszłych użytkowników. Spotkania z autorami podręczników, seminaria organizowane przez wydawców dla nauczycieli i szerokie konsultacje służą coraz wyższej jakości przekazywania wiedzy. To wszystko kosztuje, ale ostatecznie się opłaca. W końcu wiedza to najważniejsza inwestycja, jakiej dokonujemy z myślą o przyszłości.
Wydawcy zdają sobie sprawę, że wydatki na podręczniki dla części rodziców są dużym problemem. – Ze swojej strony staramy się pomagać klientom – mówi Iwona Radomyska, dyrektor marketingu Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych, jednego z największych wydawców książek edukacyjnych i lidera w segmencie klas I-III i wychowania przedszkolnego. – Każdemu dziecku z „zerówki”, korzystającemu z cyklu wydawniczego WSiP, oferujemy za darmo pierwszą część podręczników, a nauczycielom - komplet jako narzędzie pracy. Prowadzimy też bezpłatne szkolenia dla nauczycieli i specjalną stronę internetową.
Internetowe wsparcie procesu dydaktycznego to już standard w większości szanujących się wydawnictw podręcznikowych. WSiP na swoich stronach udostępnia za darmo aktualizowane ciągle materiały dla uczniów i nauczycieli. Internet jest też doskonałą platformą komunikacji zwrotnej, służącym nauczycielom i rodzicom do wyrażania swoich opinii i oczekiwań. Jest też platformą tanich zakupów – np. zamawiający książki WSiP poprzez internetową stronę tych wydawnictw korzystają z 10-procentowej bonifikaty.
– Wychodzimy też naprzeciw potrzebom konkretnych szkół. – dodaje Iwona Radomyska. – Zarówno same szkoły, jak i Rady Rodziców, zamawiając podręczniki za pośrednictwem infolinii lub naszych przedstawicieli regionalnych, mają możliwość uzyskania indywidualnych rabatów, zwłaszcza gdy korzystają z naszych cykli edukacyjnych w wielu przedmiotach.
Nowoczesność dotyczy nie tylko marketingowej strony procesu dostarczania najlepszych merytorycznie podręczników. – Do naszych podręczników dodajemy płyty z multimedialnymi prezentacjami uzupełniającymi materiały z podręczników oraz wspierającymi nauczycieli poprzez atrakcyjne formy przekazywania wiedzy – wyjaśnia Anna Łaska-Gmaj, zastępca redaktora naczelnego WSiP. – W dobie rewolucji informatycznej uczniowie zdobywają wiedzę w innych warunkach niż ich rodzice. Dziś zwykły elementarz już nie wystarczy.
W poprzednich dekadach Polska konkurowała w Europie tanią siłą roboczą. Dziś w naszym kraju najlepsze na świecie firmy nowoczesnych technologii, takie jak Microsoft, Google, Motorola czy Siemens, otwierają swoje centra naukowo-badawcze. Z wolna przekształcamy się z gospodarki fabrycznej w gospodarkę wiedzy. Nasze dzieci nie będą już sławne w Europie za sprawą tego, ile węgla czy stali dostarcza nasza gospodarka, ale za sprawą należących do światowej czołówki informatyków czy wynalazców. Potrzeba jednak do tego inwestycji w przyszłość, w edukację i naukę.
Paweł Berłowski











