Login: Hasło:

Przejdz
MATERIAŁY POMOCNICZE - EKSTRA!
Artykuły

Nauka w podskokach
Agata Urbańska

Czy w dzisiejszych czasach można uczyć inaczej? Wydaje się, że na to pytanie jest jedna odpowiedź: nie tylko można, ale wręcz trzeba.

Współczesne dzieci żyją w dobie komputerów, fast foodów, telewizji. Badania wskazują, że co piąte dziecko w Polsce cierpi na jedną z odmian "dys" (dysleksja, dysgrafia, dysortografia) oraz na zaburzenia słuchu. Śpią przeciętnie 2 godziny krócej niż 15-20 lat temu. Mało tego, coraz więcej dzieci i coraz wcześniej cierpi na depresję. Czego więc brak współczesnym dzieciom do prawidłowego rozwoju? Co jest nie tak? Odpowiedź jest prozaiczna - ruchu. Ściślej mówiąc - ciągłej stymulacji mózgu i układu przedsionkowego. To właśnie ruch prowadzi do harmonii wewnętrznej. A ruchu, podobnie jak jedzenia i spania, nie da się zgromadzić na zapas. A przeciętne dziecko potrzebuje do prawidłowego rozwoju 3-4 godzin ruchu dziennie. Gdy potrzeba ta jest niezaspokojona, pojawiają się problemy, między innymi w szkole.

Piłki terapeutyczne zamiast krzeseł

Jak zatem pomóc współczesnemu dziecku zaspokajać potrzebę ruchu? Na to pytanie znalazł odpowiedź Warmińsko-Mazurski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Elblągu, wprowadzając do jednej ze szkół w 2006 r. innowację pedagogiczną, która polega na prostej zamianie – krzesełek na piłki terapeutyczne.

Dzieci przez cały czas zamiast na krzesełkach siedzą na piłkach i... się ruszają! Konsultacje zarówno u lekarza ortopedy, jak i neurologa potwierdzają zasadność tego pomysłu.

Zdrowo i bezpieczniej

W przeciwieństwie do tradycyjnych krzesełek siedzenie na piłce niejako wymusza utrzymanie przez dziecko prawidłowej postawy. Mało tego, nauczyciele często upominają swoich podopiecznych słowami „Nie bujaj się na krześle!” i mają rację, bo upadek z krzesła bywa często bardzo bolesny, a wręcz niebezpieczny. Z piłki natomiast można się jedynie bezpiecznie zsunąć. Chyba już każdy zna odpowiedź na pytanie, dlaczego dzieci tak często i chętnie bujają się na krzesłach: Bo mają niezaspokojoną potrzebę ruchu!
Dzięki nieustannemu ruchowi ciała kontrolowanemu przez dziecko, następuje łatwiejsze przyswajanie wiedzy i koncentrowanie się na wykonaniu zadania, a nie na oczekiwaniu na przerwę. Po lekcji z wykorzystaniem piłek dzieci nie wybiegają z impetem na przerwę, mało tego,  wcale nie garną się, by wyjść na korytarz. Często wolą przerwę spędzić w klasie dalej siedząc na piłce. A są z nią zresztą bardzo emocjonalnie związane. Jest to przecież ich własność, którą tylko na jakiś czas pozostawiają w szkole. Wiele piłek ma nawet swoje imiona.

Dzieci wybierają piłki

Co się stanie, kiedy nasz pierwszoklasista szybko urośnie? Nic, wtedy jedynie spuszcza się trochę powietrza z piłki i gotowe! Warto w tym miejscu zaznaczyć, że dzieci od pierwszej klasy mają wybór: mogą siedzieć na krzesełku albo na piłce. Zapewniam jednak, że nie ma dziecka, które wybrało krzesełko. Nawet po klasie trzeciej wiele dzieci przechodzi do klasy czwartej ze swoją piłką, by w sposób całkowicie naturalny pożegnać się z nią w klasie piątej.

W tych innowacyjnych zajęciach często uczestniczą studenci pedagogiki z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Elblągu. Na studiach uczą się, że w dzisiejszych czasach wielu uczniów klasyfikuje się jako dzieci nadpobudliwe psychoruchowo. W związku z tym zadaniem studentów w trakcie oglądanych zajęć jest zaobserwować i wskazać po lekcji tych uczniów. Okazuje się, że studenci mają z tym ogromny kłopot. Nie potrafią powiedzieć, które dziecko ma problem z nadpobudliwością. Dlaczego? Bo wszystkie dzieci w klasie się ruszają! I w tym tkwi sekret.

Ulga dla dzieci nadpobudliwych

Dla przykładu przytoczę przypadek siedmioletniego Kamila, który w tzw. normalnej klasie uchodził za dziecko nadpobudliwe i niedostosowane, skazywane przez wielu na porażkę. Chłopiec miał problemy z koncentracją uwagi, wszędzie go było pełno, bez pozwolenia chodził po klasie, zaczepiał inne dzieci. Takie zachowanie miało bezpośredni wpływ na wyniki w nauce. Rodzice przenieśli syna do klasy z piłkami. Po kilku dniach adaptacji zaobserwowano u chłopca zdecydowaną poprawę. Zaspokojenie potrzeby ruchu pozwoliło dziecku wyciszyć się i zainteresować tematem lekcji. Obecnie Kamil uczęszcza do klasy piątej, jest bardzo dobrym uczniem, a w szczególności doskonałym matematykiem. Można więc śmiało powiedzieć, że przejście do klasy z piłkami umożliwiło dziecku odnieść sukces szkolny.

Dzieci po prostu doskonale się bawią

Uważam, że z chwilą, gdy uczniowie sześcioletni masowo trafią do szkół, opisana innowacja jeszcze bardziej zyska na wartości. Wykorzystując po prostu ruch, zwiększamy możliwości percepcyjne uczniów, możemy więc realizować trudniejsze tematy. Zamiast siedzieć tylko w ławce nad zeszytem i książką, dzieci działają, są w ciągłym ruchu, manipulują, wykonują szereg ćwiczeń. Oczywiście ich cel znany jest często tylko nauczycielowi. To on wie, jak poprawić ukrwienie i dotlenienie mózgu, synchronizację półkul mózgowych, ogólną koordynację ruchową, wzrok, słuch, zwiększyć koncentrację i zapamiętywanie, wzmocnić środkowe pole widzenia, usprawnić dużą i małą motorykę. Dzieci po prostu doskonale się bawią, co eliminuje stres i sprawia im przecież ogromną przyjemność.

I jak tu nie lubić chodzić do szkoły...?

A to przecież wg twórcy kinezjologii edukacyjnej Paula Denisona „r uch zakotwicza myśl”. Jeżeli do ruchu dodamy jeszcze emocje, mamy ogromne szanse na osiągnięcie przez dziecko sukcesu. A na tym nam przecież najbardziej zależy.

Myślę, że już nie trzeba nikogo przekonywać, jak ogromnym sprzymierzeńcem we współczesnej edukacji jest ruch, że uczenie się nie jest procesem odbywającym się wyłącznie w głowie, że nic nie straciły na wartości słowa Konfucjusza: "Powiedz mi a zapomnę, pokaż mi a zapamiętam, daj mi zadziałać a dopiero zrozumiem".

Informacja o autorze:
Agata Urbańska
konsultant ds. edukacji wczesnoszkolnej
Warmińsko-Mazurski Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Elblągu.

PowrótDo góryDrukuj
Szukaj
extra

Materiały związane z naszymi podręcznikami

Materiały pomocnicze: